RAJD DZIKI NR 6 OLSZTYN-TABÓRZ-ST.JABŁONKI-OLSZTYN

Więcej
2010/11/11 17:15 - 2010/11/11 17:16 #950 przez krispi
Coś około ... SPA, nicht wahr ?! ;) Ja, ja !
Ostatnia2010/11/11 17:16 edycja: krispi od.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/10 21:37 #948 przez mountez
Widze, że piękna wycieczka mnie tym razem omineła. szczególnie fotki z terenow leśnych przypadły mi do gustu!
Ale w opisie nie ma wzmianki o wizycie w SPA, więc trasa do powtórzenia ;). Przyznaje ze krispi pobudził moją wyobraźnie...

,,mountez\'\' chyba śpi

hehehe, nie śpi ale tym razem były inne obowiązki :)

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/08 17:25 #936 przez marcin
W Galerii video jest filmik poskladany z tego co nagralem w czasie rajdu.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/08 11:02 #935 przez i bike you*
patrząc na zdjęcie z taborskiego molo nie mam innej rady -> musicie stwórzyć \"dzikowy\" boys band :P
fajnie, że kolejna wycieczka Wam się udała.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/07 22:52 #934 przez marcin
las naprawde byl magiczny,szkoda ze szybko trzeba leciec dalej i malo czasu mozna poswiecic na ciekawe miejsca.
ja po rajdzie mam tez mala kontuzje,nadwyrezylem kolano i boli troche :huh:
kot,duzo zdrowia zycze!
pzdr!

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/07 22:27 #933 przez kot
ten omszały las.... no bajecznie :ohmy:
po ostatniej niedzieli doznałem chyba jakiegoś urazu
noga (nad piętą )spuchła i boli przy chodzeniu
próbowałem w czwartek jak z tym można na rowerku śmigać
no i na grunwaldzkiej miałem bliski kontakt z płytką chodnikową
teraz mam prócz spuchniętej nogi zdarte czoło i nos i wyglądam jak ci co na tych przystankach PKS siedzą
i wcale nie czekają na autobus :)
no ten las
no niesamowity

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/07 20:58 - 2010/11/07 21:51 #932 przez marcin
Ojj cięzko bylo,zabójcze tepo juz od wjazdu na 16tke za dajtkami,dziadek rozpedził peleton do niebotycznej prędkosci(chyba z 40km/godz;) az opisana przez Krispiego karetka wyła ze zlosci za nami.Poza tym naprawde cięzkie podjzdy po ciezkim piachu.
Rajd byl krotszy niz mial byc ale wystarczająco meczący dla mnie bo kondycja mnie zawodzi.
Było zimno i szaro,mimo to jestem zadowolony,tymbardziej ze przywiozlem mase zdjec do przeglądania.
Do domu dojechalem po 15ej(zahaczylem jeszcze o plaze miejską)
Dyst:90km
Czas jazdy:5godz (bez postojow)


PS.Dziekuje bardzo za herbatke(z wkladką) B)
Dziwne ze po niej znalazlem sie w saniach :silly: a nie za swoim rowerze :huh:
Dziadek tez chcial rwac saniami ale nie poszlo hehe..

Pierwsza zbiorowka w Rentynach

w osadzie Guzowy Piec

do osady wpadlismy tez sie ogrzac,przy herbacie

Tabórz,molo

aleja dębow jak sie nie myle

...z trasy

mroczna kraina omszałego lasu o ktorym krązy legenda ze odwiedza do harry potter;



na Olsztyn!... hehe

gotowi do jazdy,my i nasze stalowe rumaki, w Guzowym Piecu

pozostale fotki dla zainteresowanych tutaj:
picasaweb.google.com/1182972283469571446...Onki?feat=directlink
Ostatnia2010/11/07 21:51 edycja: marcin od.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/07 20:16 #931 przez krispi
Rajd nr 6 odbył się 7 list.2010 i jak zwykle był niezwykle udany. Pogoda dopisała. Nie padało, jednak drogi gruntowe, którymi pomykaliśmy były niezwykle nasiąknięte wodą i przez to ciężkie. Ale nic to. Najważniejsze, że humory dopisywały. Żal tylko, że ,,kot\'\' skrewił (w Rentynach ,,koledzy\'\' się za nim oglądali). Na zbiórce doborowa 9-tka. Wszyscy byli przed 8-mą, daliśmy 5 minut dla spóźnialskich, nikogo na horyzoncie, więc w drogę. ,,dziadek\'\', jak zwykle, ustalił marszrutę i dobrze, gdyż ten facet zna wszystkie ścieżki w powiecie i okolicach (a dziś zahaczyliśmy o powiat ostródzki). Ruszyliśmy. ,,dziadek\'\', jak zwykle, na czele i ostro, a my nie rozgrzani, zostaliśmy w tyle. Asfalt do Gietrzwałdu uciekał spod kół, że jadący ambulans musiał włączyć sygnały abyśmy pozwolili mu się wyprzedzić, he, he ! Potem w las i za leśniczówką Szeląg szlakiem ,,muszelkowym\'\' w kierunku Gietrzwałdu a potem do Rentyn. W Rentynach popas, wyszły kotki ale, że nie było z nami ,,kota\'\' nie pokwapiły się podejść bliżej. Małe foto i dalej, przez, tym razem Worliny, do Łęguckiego Młyna. Dojechaliśmy do owej krzyżówki, gdzie drzewiej ,,urwał\'\' się nam ,,kot\'\' i każdy to wspominał, bo widocznie lubi chadzać swoimi ścieżkami. Z Łęguckiego Młyna na Łobkojny i znów wspominaliśmy Izę z pensjonatu ale kolejny raz nie było nam razem po drodze. W oddali lśniło jezioro Łoby do którego prowadziła piękna, stara i zaniedbana dębowa aleja, którą zapewne ówczesny dziedzic objeżdżał swój majątek (podobna prowadziła z Grazym do Łęgut). W pewnym miejscu nad jez. Łoby przepiękny omszały las, jak to stwierdził ,,pawelr\'\'-tu kręcili sceny z Harrego Pottera, który musiał zostać obfotografowany a my razem z nim. Z lasu wypadamy w Dągu i przy świniarni (smród nie mytych świńskich ciał) znowu w las do Tabórza (parszywy podjazd po rozmiękłym i rozmytym piachu). Jak się okazuje, z proponowanych przeze mnie asfaltach, po ,,dyrektywach\'\' ,,dziadka\'\', wyszły nici. Ciągniemy się leśnymi, rozmiękłymi duktami, błoto mamy wszędzie(rowery cięższe chyba o 5 kilo) a piach chrzęści w zębach. Ale nic to, jest fajnie, każdy trzyma fason, tylko ,,rumak\'\' ,,pawlar\'\' coś przerywa na podjazdach (pewnie łańcuch mu się ,,wyciąg\'\'). Po drodze, a jakże (po Pistkach itp.), Pupki z leśniczówką Śmieszny Kąt. Nie drenujemy bliżej tematu, jakie to Pupki w tym Kącie, lecimy dalej. Dojeżdżamy do Tabórza. Krótka sesja foto na nowym molo i dalej. Z daleka widać sklep. W ekipie niepokój. Oj, żeby był otwarty, w końcu przejechaliśmy ponad 40 km, bez żadnej aprowizacji furażu ! Przy sklepie pusto. W sklepie ciemno. Przez szyby nic nie widać, futryny nowe, świeżo ogacone pianką montażową. E, pewnie remont po jakimś włamie i zamknięte. Nadzieja nas opuszcza,że coś ,,zarekwirujemy\'\'. Wtem drzwi się otwierają, miejscowych pijaczków wypuszczają... a w ich miejsce my...i kupujemy do woli. Największym powodzeniem cieszy się ,,mały Kubuś\'\'. Stwierdzam, że w naszej ekipie sami ped...iatrzy, he, he ! Dojeżdżamy do wejścia do rezerwatu ,,Sosny Taborskiej\'\'. Drzewa, rzeczywiście imponujące, jednak ,,ciągnięcie\'\' się ścieżką dydaktyczną nie wzbudza entuzjazmu (po prostu jest przenikliwie zimno), więc tniemy skrajem rezerwatu, przez las, do Plichty oznakowaną trasą, to ważne, rowerową. Wtem drogę zagradza zamknięta brama w ciągnącym się przez las ogrodzeniu. Konsternacja. Tu szlak, tu brama, o co chodzi. Podjeżdżamy bliżej i czytamy zawieszoną na bramie tablicę : zakaz wstępu od 1 kwietnia do 30 września. Jest listopad, więc można, hurra! Forsujemy bramę po ,,czołgowemu\'\'. Dla niepoznaki zacieramy ślady i... już nas nie ma, he, he ! Z Plichty do Zawad Małych. Chwila zadumy tamże przy pomniku pomordowanych przez hitlerowców więźniów pobliskiego obozu w styczniu 1945 r. I asfaltem do Starych Jabłonek. Przy hotelu Anders szukamy ,,dziadkowego\'\' drzewa lecz bezskutecznie. Ruszamy dalej. Na krzyżówce w Starych Jabłonkach ,,dziadek\'\' jest napastowany przez lokalnego, który chce się ,,pomieniać\'\' na rowery, oferując swojego pordzewiałego ale, zapewne, zabytkowego, bo pamiętającego wujka Adolfa, gruchota. Nie wzbudza to jednak u ,,dziadka\'\' entuzjazmu i pędzimy dalej. Za chwilkę niedaleką ,,dziadek\'\' napastuje miejscową cyklistkę spotkaną na drodze, nie słyszę dokładnie, ale jakieś całowanie jest na rzeczy (,,dziadek\'\' widocznie szukał swej Salci wjeżdżając z ostródzkich Mazur do swej ukochanej Warmii, he, he !). Nie wiem jak to się skończyło, ale chyba dobrze, bo, jak zwykle, ,,dziadek\'\' nie kazał na siebie czekać (dziunia była gładka a z niego chwatki baciar !). Po drodze chwila zadumy na leśnym cmentarzu przy leśniczówce Bardoń. Znaleźliśmy tam dobrze zachowane nagrobki z połowy XIX-wieku ! Potem parszywy i rozmiękły i długi podjazd w przepięknym czerwonym, bukowym lesie i ... umęczeni dojeżdżamy do Osady Warmińskiej w Guzowym Piecu (,,pawelr\'\' już pod każdą, nawet niewielką, górkę musi podprowadzać rower, gdyż łańcuch w każdej chwili grozi pęknięciem). Tam, po pańsku !, choć niemiłosiernie ubłoceni, za zgodą kierowniczki (urok ,,dziadka\'\' jest bezcenny), popasamy w restauracji. Gorąca herbata z cytryną (ukłon dla ,,pawlar\'\' i ,,tadeusza\'\') i armaniakiem (ukłon dla ,,dziadka\'\' za sponsoring) rozgrzewa nasze ciała i dusze, stawia na nogi. Jednak nie na długo. Po wyjściu z restauracji ,,marcin xc\'\' z Maćkiem zaprzęgają swoje rumaki/rowery do sań i każą się wieść do Olsztyna, he, he ! Lecz nic z tego. Wołają ,,dziadka\'\', który w pewnych kręgach, za względu na łudzące podobieństwo, mógłby robić za Św. Mikołaja, aby swym urokiem osobistym cud czynił i oszczędził im dalszego znoju. I tu nasuwa się pytanie : co było w tej herbacie ?! Ich herbacie ! Jednak sanie stoją w miejscu jak zaklęte. Wyprzęgają, więc, swe rumaki, dosiadają i naprzód ! Prawa, lewa, prawa, lewa i znów pod górkę ! Do Unieszewa docieramy w słabym tempie. Rower ,,pawlar\'\' reaguje tylko na delikatne, prawie że pieszczące, dotknięcia pedałów. Gdy chłop chce trochę ostrzej, strasznie się narowi i śle zgrzyty i trzaski na prawo i lewo, jakby chciał się pozbyć ,,pętającego\'\' go łańcucha. Nie może dalej jechać z grupą na Kręsk, Majdy i dalej przez Dorotowo i Gągławki, do Olsztyna. Postanawia, tanim kosztem (he, he !), doturlać się asfaltem przez Sząbruk, Naterki i Kudypy do Olsztyna. Żegna się z nami z żalem. Nie mogę na to patrzeć i postanawiam mu towarzyszyć. Dołącza do nas ,,marcin xc\'\' i bez większych przygód o 15 docieramy do domu. U mnie na liczniku 93 km, średnia 16,7 km/h. Jak jechała reszta towarzystwa, niech ktoś opisze. Wiem od Darka W., że droga do Dorotowa była wybitnie parszywa (a on rzadko narzeka). PZDR !

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/06 10:25 #925 przez marcin
Widze ze bedzie troche ciekawych miejsc do zobaczenia po drodze,Pelnik i Lukte mozemy ominąc,a pozostaly czas wykorzystac na taborskie lasy,osade warminską i...wizyte w spa :laugh:
Zobaczymy co wyjdzie w praniu.
Do jutra!

PS.Pogoda sprzyja tez kąpielom błotnym hehe,moze byc ciekawie :evil:
ktoś ma ochote wytaplac sie w błotku? a potem do spa :laugh:

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/05 22:04 #924 przez krispi
,,kot\'\'-ek już pewnie mruczy z zadowolenia na taką traskę. Pogoda ma być tak jak napisałem na wstępie. Także do zobaczenia ze STARĄ WIARĄ w niedzielę. Południowy Olsztyn spotyka się o 7.30 przy TWP i razem tniemy na miejsce zbiórki.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/05 21:42 - 2010/11/05 22:07 #923 przez krispi
Traska w ogólnym zarysie (w końcu wyszło a ,,mountez\'\' chyba śpi), oczywiście nie przez Wrzesinę, lecz przez Rentyny albo do Pelnika i przez Łuktę do Tabórza asfaltem, albo przez Łęgucki Młyn i Worliny drogą gruntową. Zobaczymy co powie nasz guru, czyli ,,dziadek\'\'. Na pewno już przygotował wariant alternatywny a ,,pawelr\'\' oprowadzi nas 1,5 km ścieżką dydaktyczną po rezerwacie ,,Sosny Taborskie\'\'. W hotelu Anders w Starych Jabłonkach chwilka na masaż, byłem, warto, masują same śliczne i młode blondyneczki. Po drodze jeszcze Guzowy Piec z Osadą Warmińską. Tam też mnóstwo atrakcji. To jak ? Nastawiamy się na SPA ?

maps.google.com/maps?f=d&source=s_d&sadd...293586,0.614548&z=11
Ostatnia2010/11/05 22:07 edycja: krispi od.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/04 22:17 #922 przez i bike you*

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/04 17:47 #919 przez kot
o właśnie ja bardzo lubię jak jest cel podróży, chociażby piękne sosny

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/04 10:25 #918 przez pawelr
Taborskie lasy trochę znam i byłem zachwycony pięknym rezerwatem sosny.Podobno 17 i 18 wieku szkutnicy z całej Europy przyjeżdżali do lasów taborskich aby wybierać maszty do żaglowców . Jak nie będzie lało to jadę.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/04 07:15 #915 przez krispi
Po przejrzeniu maps google, trasa piechotą, wyszło z Sielskiej 85 km, także do domów będzie nasza ulubiona ,,setka\'\'. Połowa trasy, mniej więcej, wychodzi po asfaltach lub jeśli taka bedzie wola ludu ,,pobłądzimy\'\' z mapą w ręku po taborskich lasach.
P.S. Niech ,,mountez\'\' wrzuci traskę na forum /jak ostatnio/, gdyż mnie to nie wychodzi.
P.S. bis. Jak będzie lało to automatycznie się rajd odwołuje.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/03 20:27 #914 przez marcin
Ok,wymagajacy dystans na wstepie.Ciekawie to wygląda,podejmuje wyzwanie;
Co do pogody to jest troche niewiadoma,ale w razie malego deszczu mam nadzieje ze pojedziemy mimo wszystko,jestesmy twardzi i damy rade!
Krispi dzieki za pomysl-czekalem na jakis wypad jeszcze.
Niech moc bedzie z nami!

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/11/03 20:13 #913 przez krispi
Będzie dłuuugooooo! Proponuję rajd Olsztyn-Rentyny-Pelnik-Łukta-Tabórz-Plichta-Kątno-St. Jabłonki-Parwółki-Guzowy Piec-Unieszewo-Naterki-Olsztyn. Zbiórka w najbliższą niedzielę o 8.00 przy wjeżdzie do Hotelu Omega, dawny Novotel, przy Sielskiej. Pogoda dobra, bez opadów, rano pochmurnie, około południa do wieczora listopadowo-słonecznie, temp. 4-7 st.C. Swój udział zadeklarowali : ,,dziadek\'\' i ,,marcin xc\'\'. Do zoba przy rowerach !

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.143 s.
Zasilane przez Forum Kunena